ZAMIEŃ POWAGE NA ZABAWĘ!

Poważnie?!

Mam dziwne wrażenie, że w Polsce do wszystkiego podchodzimy bardzo POWAŻNIE. Nie mam na myśli znaczenia „poważnie” jako potoczne określenie racjonalnego myślenia (konkretnie, merytorycznie, rzeczowo), ale formy przekazu.

Jak poobserwujesz sobie ludzi na szkoleniach, spotkaniach biznesowych, w parkach, restauracjach, itd… zdecydowana większość zachowuje sie jakby połknęła kij od szczotki, zapijając go dzbankiem nalewki pełnej owocu POWAGI

Otaczjaą nas sztywni jak wykrochmalona pościel, perfekcyjnie napompowani, niczym wielkie dmuchańce na osiedlowym festynie ludzie, którym gumka z „Zaczarowanego ołówka” wymazała uśmiech z twarzy.

Mamy swoje poważne życia, no bo życie to przecież poważna sprawa! Trzeba mieć poważną pracę, poważnego partnera, poważne dzieci, mieszkać w poważnej dzielnicy, zachowywać się poważnie, oglądać tylko poważne filmy i rozmawiać na poważne tematy.

Każde odchylenie od wyznaczonej przez poważne osoby normy, skutkuje wykluczeniem nas z poważnej enklawy…

Zatracamy całą radość z życia. Zabijamy dziecko drzemiące głęboko w nas. Pozbywamy się możliwości bycia prawdziwym sobą. Zapominamy co to spontaniczność, za to doskonale pamiętamy co to śmieszność…

Zamiast bawić się życiem, poważnie kroczymy w kondukcie naszego życia w jednym słusznym kierunku…

Nie chodzi mi o to, by nagle zacząć pajacować, robić z siebie klowna i na siłę zabawiać innych. Tylko, by trochę spuścić powietrza, wyluzować i za mocno się nie spinać

Sama nie należę do osób, które są duszą towarzystwa i z prędkością światła rzucają śmiesznymi ripostami Staram się po prostu być autentyczna

A jak jest u Ciebie?

Co może się stać, gdy poeksperymentujesz i zaczniesz bawić się życiem? Bez zbędnego zadęcia, na luzie dopuścisz do głosu swoje wewnętrzne dziecko? Posłuchasz swojej intuicji i zaczniesz mówić SWOIM głosem?

Jak zmieni się świat wokół Ciebie, gdy będziesz uśmiechała się i żartowała 5 razy częściej? Jak zmieni się Twoje życie, kiedy dasz sobie przestrzeń do popełniania błędów?

Nie trak­tuj zatem życia zbyt po­ważnie, ono sa­mo so­bie świetnie daje radę