Jadwiga, Julita, Judyta… ale Tereski, do tej pory jeszcze nie było… Do wczoraj!

Mam rzadkie imię. W dzieciństwie nad tym bardzo ubolewałam, ale teraz jestem z niego dumna. Jest moim wyróżnikiem :)

Przyzwyczaiłam się do tego, że często się je przekręca, że ludzie nie potrafią go zapamiętać. Staram się być wyrozumiała, aczkolwiek jest to czasami irytujące. Bo, o ile jestem w stanie zrozumieć zamianę Jowity na Judytę, to wkurza mnie bezmyślność ludzi, którzy odpowiadając na mojego maila (gdzie jestem podpisana z imienia i nazwiska) piszą Teresko…

Czy Tobie również zdarza się nie pamiętać imion innych ludzi? Pamiętasz jak ma na imię 10 ostatnio poznanych osób? Chcesz to zmienić?

Jeśli chcesz nad tym popracować, mam dla Ciebie kilka technik, które są bardzo pomocne w zapamiętywaniu imion.

1. Skup się. Często poznajemy nowe osoby na różnego rodzaju eventach, szkoleniach czy spotkaniach. Jest tam dużo ludzi, gwar, krótkie przerwy. Wszystko odbywa się w pośpiechu. Ktoś się nam przedstawia, podaje rękę i jednym uchem nam wpada imię tej osoby, a drugim wypada… Skoncentruj swoją uwagę na momencie, kiedy słyszysz imię drugiej osoby. Wyobraź sobie, że to bardzo ważna dla Ciebie osoba. Często nie pamiętamy imion osób przez nasze roztargnienie.

2. Zobowiąż się przed samym sobą, że będziesz zapamiętywać imiona osób, które poznajesz. Nie mów spróbuję, bo to słowo sabotuje Twoje działania. Jeśli mówisz „spróbuję” to tak, jakby dać sobie przyzwolenie na jego zapomnienie. Nie próbuj – zrób to – zapamiętaj!

3. Powtarzaj sobie imię nowo poznanej osoby kilkakrotnie. Jak to zrobić? Ktoś Ci się przedstawia, a Ty odpowiadasz: „Cześć Ania, miło Cię poznać”. Potem możesz znów powtórzyć imię: „Ania, czym się zajmujesz na co dzień?” Dodatkowo, możesz patrzeć na daną osobę i w myślach powtarzać Ania, Ania, Ania. Im częściej użyjesz nowego imienia w kontekście zdania i wypowiesz je na głos, tym szybciej je zapamiętasz.

4. Skojarz imię poznanej osoby, z imieniem osoby, która już znasz. Możesz to zrobić w ten sposób: „Ania – ma na imię tak samo jak moja mama.”

5. Przyjrzyj się nowo poznanej osobie. Co jest nietypowego w jej twarzy, włosach, sylwetce, zainteresowaniach. Może kocha koty? To zapamiętaj ją jako Kocią mamę Anię. Może ma zadarty nosek? Co powiesz na Zadziorną Ankę?

6. Poproś o powtórzenie imienia. Często niedosłyszymy imienia, lub po prostu je zapomnimy. Nikt Wam głowy nie urwie, i nie poczuje się urażony, jeśli to jest wasze pierwsze spotkanie. Po prostu zapytaj: „Czy możesz mi przypomnieć jak masz na imię?

7. Twórz dziwne powiązania. Nasz mózg lubi absurdalne rzeczy i twierdzi, że łatwiej jest mu je zapamiętywać. Po usłyszeniu imienia, twórz w głowie nietuzinkowe powiązania z przedmiotami, miejscami, wydarzeniami. Im bardziej przesadzone i dziwne powiązanie, tym łatwiej będzie Ci zapamiętać nowe imię. Super, jeśli uda w Ci się w powiązaniu przemycić część imienia. Koniecznie przytrzymaj ten obraz w głowie przez chwilkę, by dać mu szanse się zakotwiczyć.
Przykład: Ania – siedzi Ania a obok niej stoi zabytkowa pralka Frania. Ania pierze skafander kosmonautów.
Jowita – stoi Jowita na Wielkim Murze Chińskim i wita się z każdym turystą.
Paweł – Paraduje Paweł z pawim ogonem po Marszałkowskiej.

No to teraz krótki test. Jakie imię najczęściej się przewijało w tym tekście? ;)

 

Święta niecierpliwie czekają tuż za rogiem, aby wygodnie rozsiąść się w fotelu, z kubkiem aromatycznej herbaty. Ty niczym mrówka robotnica biegasz najpierw w pracy, bo to przecież koniec roku, a potem w domu – sprzątając zapomniane zakamarki i przygotowując świąteczne smakołyki. Zapach lasu przeplata się z korzenną nutą pierników. Jeszcze chwila i odetchniesz. Zapadniesz się w kanapę i… No właśnie co dalej! Zdecydowanie odradzam Ci przesiedzenie świąt na kanapie, z pilotem w ręku i talerzem łakoci, lądujących ze szwajcarską precyzją w Twoich ustach. Zachęcam do spędzenia tego czasu aktywnie razem z rodziną i przyjaciółmi. Niekoniecznie od razu musicie przebiec maraton, po prostu zróbcie coś razem!

Mapa marzeń -pomysł na kreatywne święta

Gorąco zachęcam do wspólnego przygotowania mapy marzeń. Co to mapa marzeń? To Twoje marzenia przeniesione z głowy na papier. Namaluj je, wyklej, narysuj! Nie ograniczaj się. Zaszalej! To nie konkurs, kto zrobi mapę najładniej, najszybciej, najciekawiej. To kreatywne projektowanie Twojej przyszłości :) Wsłuchaj się w siebie, w swoją intuicję. Co ona Ci podpowiada? Co tak naprawdę jest Twoim marzeniem? Co Ci w duszy gra? Gdzie chcesz być za rok, dwa, pięć? Z kim? Pokaż to swoim oczom. Poczuj to!

Zaletą mapy marzeń jest uświadomienie sobie, czego tak naprawdę chcesz, nazwanie tego i pokazanie światu. Kiedy codziennie zerkasz na swoją mapę marzeń, odruchowo szukasz szans na realizację tego, co na niej umieściłaś.

Mapa marzeń to:

  • Twój codzienny motywator – pokaż swoją mapę marzeń znajomym a motywacja będzie jeszcze większa.
  • Twoje zamówienie wysłane do świata. W końcu wszechświat wie czego Ci potrzeba, i może pomóc Ci w realizacji Twoich planów. To tzw. siła przyciągania.
  • Twoja przypominajka! Dzięki niej codziennie pamiętasz jaki jest Twój cel.
  • Twój drogowskaz do realizacji celów. Teraz wiesz czego chcesz i możesz zbudować strategię działania.
  • Rewelacyjnie kreatywna zabawa!

 

Jak zrobić mapę marzeń?

Masz dwa wyjścia:

  1. Spontan- robisz ją jak Ci serce podpowiada. Oddajesz sie w ręce Twojej intuicji.
  2. Feng Shui- mapę budujesz na planie specjalnie przygotowanej siatki wg zasad Feng Shui.

Przygotowałam dla Ciebie plan takiej siatki z opisem: co, jak i gdzie umieścić, który powinien ułatwić Ci pracę. Siatka podzielona jest na 9 pół. Każde z nich odpowiada określonym wartościom.

Droga Zycia-8

Co będzie potrzebne do wykonania mapy marzeń?

Przede wszystkim dobry humor i czas. Myślę,że pomocna może być muzyka jaką lubisz albo lampka wina ;) Oprócz tego niezbędne będą:

  • arkusz papieru (przy mapie na bazie siatki Feng Shui musi to być kwadrat)
  • kolorowe czasopisma, ulotki
  • klei i nożyczki
  • kredki, mazaki, farbki

 

Życzę Ci samych zuchwałych marzeń i czekam na Twoją mapę marzeń. Pochwal się swoim dziełem w komentarzach lub na moim fan page Kreuj Lepsze Jutro.

Dziś poznasz kilka wskazówek, które będą pomocne w akceptacji siebie.

Nie bój się, nie będę Ci kazała stać przed lustrem i mówić: „ Jestem okazem piękna i mądrości”. Na tym etapie jest to bardzo nienaturalne i frustrujące. Zresztą co tu dużo mówić, na mnie to nie zadziałało. Przeczytasz tu tylko o sposobach przetestowanych na mojej własnej skórze. Więcej o moim braku akceptacji siebie przeczytasz TUTAJ.

Czy krok pierwszy już za Tobą? Pamiętasz jaki to był krok? Wybaczyć sobie brak wcześniejszej akceptacji. Jeżeli cały czas masz na plecach ten bagaż, to zrób to teraz! Bez tego nie ruszymy dalej.

Zrobione? No, to teraz może być już tylko lepiej!

Ok, wskakujemy na wyższy level ! Nie… Co ja słyszę?! Odezwał się w Tobie głos „rozsądku”? Pewnie teraz biegają Ci po głowie myśli: A może nie dziś…. A czy to w ogóle ma sens? Po co mi to? Tyle prób mam za sobą i nic z tego nie wyszło? Doskonale Cię rozumiem, to się nazywa opór przed zmianą. Dobra informacja to taka, że można go pokonać, zła – jest on nieuniknionym towarzyszem zmian. Ważne, żeby mieć w sobie intencję zmiany. Ucisz wszystkie wewnętrzne dialogi. Powiedz sobie krótko: Teraz jest najlepszy moment. Chcę tego!

Koniec gadania, przejdźmy do konkretów. Oto 5 wskazówek, które sprawią, że będziesz mieć odwagę uśmiechnąć się do siebie w lustrze.

  1. Zamknij za sobą drzwi przeszłości.

Jedyne na co masz wpływ to tu i teraz. Nie zmienisz przeszłości! Nie naprawisz jej, nie ulepszysz, nie pokolorujesz. Zostaw ją. Jak to zrobić? Napisz, wyklej, namaluj swoją przeszłość, od której chcesz się uwolnić. Potem symbolicznie ją spal, zakop, utop, potnij! W tej sytuacji wszystkie chwyty są dozwolone.

Pamiętaj, że każdego dnia masz nową szansę na zmianę swojego życia. Każdego dnia możesz stać się tym kim chcesz!

  1. Nie porównuj się do innych.

Nikt z nas nie lubi kopi. Są gorszej jakości, tańsze i mało atrakcyjne. Kopie są passe!

Żyj tak, by być najlepszą wersją siebie.

  1. Ucisz swojego wewnętrznego krytyka.

Jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy.  Wewnętrzny dialog jest często wyniszczający. Pamiętaj, że w większości przypadków to nie jest głos zdrowego rozsądku! Czy ktoś kto Cię kocha zadawałby Ci tyle bólu? Stwórz sobie własną mantrę, która będzie odpowiedzią na marudzenie wewnętrznego krytyka np. „Jestem tylko człowiekiem, robię wszystko najlepiej jak potrafię i to jest wszystko, co mogę aktualnie zrobić”. Przegoń go!

  1. Odkrywaj swoje mocne strony.

Wiem, to nie jest łatwe kiedy człowiek myśli, że jest beznadziejny. Gwarantuję Ci, że w każdym z Nas można znaleźć coś pozytywnego! Zacznij od banalnych rzeczy np. ”Jestem miłą osobą”. Staraj się codziennie zapisać na kartce jedną rzecz. Będziesz zdziwiona już po tygodniu, jaki masz w sobie potencjał!

  1. Pomaganie innym uskrzydla.

Zapisz się do jakiejś organizacji charytatywnej. Pomóż schorowanej sąsiadce w zakupach. Odrób lekcje z siostrzeńcem. Pomóż w schronisku dla zwierząt. Zrób drobny, miły gest w stosunku do drugiej osoby.

Kiedy widzimy jak nasze działania pozytywnie wpływają na życie innych ludzi, ciężko jest wtedy karcić siebie. Człowiek czuje się wtedy doceniony i potrzebny. To najlepszy kopniak pozytywnej energii jaki znam.

Pamiętaj! Każda zmiana wymaga czasu. Cierpliwość i wytrwałość to klucz do sukcesu. Trzymam za Ciebie kciuki! Do działa!

Będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się ze mną swoimi przemyśleniami o samoakceptacji. Czy akceptujesz siebie? Jak wyglądała Twoja walka o samoakceptację?

Uwaga! Uwaga! Poszukiwana osoba bez kompleksów.

Ktoś, coś? Znasz takową? Jeżeli tak, to gratuluję! Trafiłaś na unikatowy okaz. To jak wygrana w lotto. Trzymaj się jej jak rzep psiego ogona i podpatruj, jak stać się jej lepszą kopią Ja tego zaszczytu nie dostąpiłam. Choć był taki moment w moim życiu, że byłam pewna, że to właśnie ten dzień…. Niestety okazało się,że domniemany ideał ma za grube łydki (oczywiście nikt tego nie widział oprócz niego).

Zastanawiałaś się kiedyś jak można pogrupować kompleksy? Moja propozycja to:

Urodziwe – te, to najmniejszy pikuś. Idziesz do dr. Szczyta, rach ciach i po kompleksie.

Figurzaste – umawiasz się na randkę z Ewką i po kilku miesiącach wyglądasz jak jej lustrzane odbicie.

Umysłowe – tu jest większy problem, bo bez „prania” mózgu się nie obejdzie. Warto zainwestować w dobrą pralnię, bo mózg to nie włosy-nie odrośnie.

Geograficzne- przy odrobinie samozaparcia, zawsze można wyjechać np. do Dubaju.

Masz jeszcze jakieś propozycje? Jak to jest z Twoimi kompleksami?

Ja w dzieciństwie miałam ogrom kompleksów.

Moim numer 1 był mój wzrost. 180 cm ponad poziom chodnika. Na wysokości piersi słyszałam głosy: ” Super ! Masz wzrost modelki”. Cóż z tego jak a ja byłam nieszczęśliwa… Za krótkie spodnie, rękawy jak po młodszym barcie, za mali chłopacy (chodzenie z niższym facetem było obciachem). By zbliżyć się do poziomu moich rówieśników „kuliłam się w sobie” , a wtedy słyszałam „Wyprostuj się!”… Wieża, żyrafa, wielkolud…

Drugą lokatę zajmowało moje imię- Jowita… „Boże! Jaką krzywdę zrobili Ci rodzice… A skąd takie imię… Mama to miała fantazję… Jak się nazywasz? Jadwiga? Julita? Judyta?” O matko! Jak ja nie cierpiałam tych wszystkich pytań… Za każdym razem musiałam, albo tłumaczyć skąd koncepcja feralnego imienia, albo je poprawiać. Jowita -imię , którego nikt nie pamięta. Jakże ja wtedy pragnęłam być Julią albo Agnieszką…

Podium zamykały moje usta… Mięsiste i duże. Tfu! Nienawidziłam tego określenia… Nie raz słyszałam od „miłych” kolegów w klasie miłe określenie (wersja delikatna) -„usta do całowania”. Nie wspomnę o licznych propozycjach „towarzyskich”. Wtedy mnie wyedukowano: co mogłabym nimi robić i do czego są stworzone… Hmm… Jakoś nie doceniałam tej wiedzy wtedy…

Oczywiście było jeszcze mnóstwo innych perełek:  dlaczego nie jestem tak piękna jak Asia z drugiego piętra, dlaczego mam włosy jak Chopin po koncercie, dlaczego moja pupa jest wielkości boiska szkolnego, itd…

Suma summarum efektem moich dywagacji na swój temat, było zafundowanie sobie jazdy na rollercoasterze czyli niskiego poczucia własnej wartości

Biedna Jowitka złapana w pułapkę. Nikt nie był w stanie mi pomóc. Tzn. była jedna osoba, ale ja o tym nie wiedziałam… To byłam ja.

Odkrycie tej tajemnicy zajęło mi trochę czasu… W międzyczasie zdążyłam urodzić dziecko, rozwieść się, nieszczęśliwie zakochać i ponownie wyjść za mąż. Lepiej późno niż wcale. Udało się! Znalazłam kogoś – siebie, kto mógł mnie wyzwolić, z niewoli własnej głupoty.

Dziś? Wzrost jest moim atutem, bo wyróżniam się z szarego tłumu. Imię jest wyjątkowe, bo intryguje i przyciąga uwagę innych. A usta… No cóż… Jestem atrakcyjną kobietą, która dzięki bogu, nie musi sobie ich ostrzykiwać. A kto wie jaki byłby tego efekt.

Jak pokochać swoje kompleksy?

Kochana, pokochać, to przereklamowane słowo w tym przypadku. Na pewno warto zaakceptować te niedoskonałości, nad którymi nie da się popracować.  Tak, tak nad niektórymi można pracować (patrz trening z Ewką).

Samoakceptacja to klucz do Twojego lepszego jutra . Jeśli nie zaakceptujesz siebie, będziesz stała w miejscu!

Dlatego zapraszam Cię dzisiaj na randkę z samą sobą. Oto scenariusz na dzisiejszy wieczór:

Usiądź dziś wieczorem wygodnie na kanapie, napij się czegoś orzeźwiającego umysł i sprawdź na ile akceptujesz siebie. Mam dla Ciebie 5 pytań. Oceń w skali 1-10:

  1. Jak bardzo jesteś świadoma siebie?
  2. Jak dobry masz kontakt z sobą?
  3. Jak bardzo w siebie wierzysz?
  4. Jak bardzo jesteś z siebie zadowolona?
  5. Jak bardzo akceptujesz siebie?

 

Jak było? Ciężko? Niewygodnie? Coś Cię uwierało? Jesteś zadowolona z wyników? Coś Cię zaskoczyło? Coś zmartwiło?

Pamiętaj! Najważniejszy pierwszy krok czyli mieć intencję samoakceptacji. Chcieć zmiany oraz porzucenie poczucia winy i zwątpienia w swoje możliwości.

Na dobry początek proponuję, byś wybaczyła sobie swój wcześniejszy brak akceptacji. Wybaczanie ma wielką, uzdrawiającą moc. Koniecznie spróbuj!

Głodna kolejnych wskazówek? Już wkrótce na blogu!

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]