Do niczego się nie nadaję!

Wiele razy to słyszałam. Ba! Był czas gdy sama używałam tych magicznych słów ; Mało tego założę się, że przynajmniej raz w życiu padły one także z Twoich ust

„Do niczego się nie nadaje” to:

 wygodne usprawiedliwienie naszego lenistwa, bo przecież nie ma sensu bym COŚ zrobiła, skoro i tak się do tego nie nadaję (czytaj: Szkoda czasu, bo i tak to schrzanię)

 genialna wymówka, kiedy boimy się spróbować czegoś nowego, bo przecież skoro do niczego się nie nadaję, to tym bardziej do TEGO nowego! (czytaj: Uff… Przynajmniej nie poniosę porażki)

 świetna kryjówka przed zaangażowaniem w jakiekolwiek działania, bo przecież, jeśli do niczego się nie nadaję, to nikt o nic mnie nie poprosi (czytaj: Co za ulga! Nikt nie będzie mi zawracał głowy)

 gwóźdź do Twojej trumny! Bo przecież skoro się do niczego nie nadajesz, to szkoda byś marnowała: tlen, wodę, energię na tej planecie, czas swój i innych ludzi… Skoro się do niczego nie nadajesz, pewnie jesteś zgorzkniałym człowiekiem, bez pasji, marzeń, rodziny, ciekawości poznawania otaczającego nas świata…

Ok, wiem pojechałam za mocno, ale chciałam tylko Tobą potrząsnąć, abyś zaczęła w końcu słuchać.

Co to w ogóle znaczy „do niczego”? Czyli do czego?

Czy naprawdę nic w Twoim życiu nie udało Ci się zrobić, osiągnąć? Pomyśl…

 Skończyłaś szkołę, może także studia.
 Masz pracę, rodzinę.
 Wychowujesz dzieci, być może nawet sama!
 Pewnie potrafisz coś ugotować, posprzątać.
 Być może uprawiasz jakiś sport.
 Może jesteś dobra w scrable albo remika.
 Bardzo możliwe, że świetnie rysujesz lub robisz na drutach.
 Pewnie jesteś mistrzynią w zrobieniu czegoś z niczego.
 A już na pewno jesteś mistrzynią w zrobieniu makijażu w 5 minut.

Czy mam rozumieć, że z tym wszystkim przyszłaś na świat?
Niczego nie musiałaś się uczyć? Nigdy po drodze nie było ciężko? Naprawdę?! Nie wierzę…

W swoim życiu nie raz musiałaś wychodzić ze swojego cieplutkiego kącika i próbować czegoś nowego, i pewnie nie zawsze było łatwo i przyjemnie? Prawda?

Jestem pewna, że po licznych potknięciach ugotowałaś w końcu ten obiad dwudaniowy i nawet udało Ci się nie przypalić pieczeni?

Spójrz na otaczające Cię małe dzieci. Z uporem maniaka wstają i upadają, aż w końcu nauczą się chodzić. Wiem, wiem zaraz powiesz: Ale one mają pampersa! Kochana to wymówka Bez pampersa zrobią to samo Wiem, że tego nie pamiętasz, ale Ty też byłaś dzieckim, które uczyło się chodzić

Nie jesteś do niczego! Jesteś do wszystkiego tego co zechcesz Zobacz ile osiągnęłąś dotychczas, jaką droge przeszłaś Dasz radę!

Wystarczy podjąć decyzję:

Koniec z „DO NICZEGO SIĘ NIE NADAJĘ”!
Od dziś PRÓBUJĘ i TESTUJĘ, a jak coś nie wyjdzie, to przecież nic się nie stanie. Ja wciąż będę tą samą osobą, tyle że bogatszą o nowe doświadczenie. Powiem sobie: Jestem Bosko Nieidealna i działam dalej!

A potem zrób jeden MAŁY KROK i kolejny, i kolejny…

Trzymam za Ciebie kciuki :*

Budzisz się rano i zaczynasz swój dzień jak codzień. Ten sam widok za oknem, te same twarze w pracy, ten sam schemat dnia: dom-praca-dom. Czujesz się jakbyś codziennie doświadczała deja vu…

Życie przestaje Cię cieszyć. Chcesz żyć inaczej, ale nie masz pojęcia jak wyrwać się z tego zaklętego kręgu codzienności. Czekasz na cud… Dzień… Trzy… Tydzień… Miesiąc… Rok…

Kochana, NIE CZEKAJ tylko DZIAŁAJ! Szkoda życia!

To naprawdę proste i nie wymaga dużo wysiłku Nasze życie to suma momentów, tych dobrych i tych złych. Jeśli dziś jesteś w tzw. zawieszeniu, to prawdopodobnie masz tyle samo momentów dobrych, co złych i po prostu egzystujesz.

Chcę Ci pokazać, że naprawdę nie trzeba nieziemskich sił, mega zaangażowania i ogromu czasu, by w twoim życiu pojawiło się więcej momentów dobrych

Pewnie do przeczytania tego posta przyciągnęło Cię zdjęcie Od ponad roku, wraz z mężem, raz w miesiącu robimy sobie szalona sesję w fotobudce. To nasz rytuał. Niby nic, a co miesiąc czekamy na ten dzień. Przed fotobudkowym obiektywem możemy wygłupiać się jak nastolatkowie. Mamy niezły ubaw w trakcie i potem oglądając zdjęcia. Nie masz pojęcia, ile radości sprawił nam filmik zrobiony ze wszystkich zdjęć z roku poprzedniego

Jeśli chcesz zmienić coś w swoim życiu, zacznij od małych rzeczy: uśmiechu do kogoś obcego na ulicy, przepuszczenia kogoś w kolejce przy kasie w markecie czy powiedzenia komplementu koleżance z pracy. Zacznij od jednej małej rzeczy i rób ją codziennie. Ja nazywam takie rzeczy DROBINKAMI SZCZĘŚCIA.

Aby Ci to ułatwić, mam dla Ciebie do pobrania, zupełnie za darmo, kalendarz drobinek szczęścia na najbliższy tydzień. Nie musisz już myśleć, co miałoby być taką rzeczą – masz ją wpisaną w kalendarz Tak więc ZERO WYMÓWEK!

Pobierz już dziś drobinki szczęścia na najbliższy tydzień
http://bit.ly/2nZ5XPT

DZIAŁAJ!

 

Dziewiąta rano. Jak zwykle wcinam śniadanie przed telewizorem.
Nie mam sypialni. Mój salon jest moją sypialnią, pokojem dziennym i biurem w jednym.
„Dzień dobry TVN” jak co dzień gości w moim domu. Kanapka z pomidorem smakuje jak zawsze. Pies siedzi przy mnie. Robi oczy jak kot ze „Shreka” i prosi o kawałek chleba. Dzień jak co dzień.
Nagle moją uwagę przykuwa drobna blondynka, która opowiada o organizacji pomagającej bezrobotnym kobietom. Od kilku lat mam dobrą pracę, dlaczego zatem jej słucham?
Docierają do mnie słowa: „Budujemy oddział międzynarodowej organizacji w Polsce. Wszystkie zainteresowane osoby, które chcą pomagać innym, serdecznie zapraszam do Świętochłowic na spotkanie organizacyjne”. O kurczę! To niemal za rogiem!
Niewiele myśląc, biorę do ręki telefon i wykręcam numer widniejący na ekranie.
– Dzień dobry – mówię. – Chciałabym wziąć udział w spotkaniu organizacyjnym Stowarzyszenia Dress for Success. Kiedy, gdzie i o której godzinie się odbędzie?

Tym oto sposobem już po kilku dniach zostałam wolontariuszką stowarzyszenia. Już pierwszego dnia zaczęłam odpisywać na listy osób, które prosiły o naszą pomoc. To było niesamowite uczucie. Dostałam skrzydeł. Kto by pomyślał, że bezinteresowna pomoc innym może odmienić także moje życie…

To było 8 lat temu… Dzięki Dress for Success Poland poczułam sie kims ważnym, potrzebnym i wartościowym. Z zakompleksionej kobiety powoli stawałam się kobietą pewną siebie i swojej wartości. Podczas pracy w stowarzyszeniu poznałam mnóstwo cudownych kobiet. Pewnie z większością z nich nie byłoby mi dane nigdy zamienić choćby słowa, a dzięki wolontariatowi miałam okazję, nie tylko zrobić sobie z nimi zdjęcie, ale mogłam potańczyć wspólnie w magicznym kręgu, zjeść wspólne śniadanie, czy być ich szoferem i spędzić czas na miłej pogawędce podczas podróży. A przede wszystkim mogłyśmy wspólnie zrobić coś dobrego dla innych kobiet. Chłonęłam każdą taką znajomość jak gąbka wodę. Zaraziłam się pomaganiem innym i tak mi zostało do dzisiaj

Dziś wspieram kobiety, które cały czas tkwią w swej przeszłości i nie potrafią ruszyć do przodu, a życie przelatuje im niepostrzeżenie przez palce. Pokazuję im jak zamknąć za sobą drzwi przeszłości i nie przegapić swojego życia

A Ty w jakim miejscu jesteś? W „było” , „jest” czy „będzie”? Podziel się w komentarzu

P.S. Niezłą mam stylówkę, prawda? Patrząc na zdjęcia sprzed lat (złośliwi mówią sprzed kilku kilogramów ;)), coraz bardziej przychylam się do stwierdzenia, że kobieta jest jak wino, im strasza tym lepsza ;) Tylko Martyny Wojciechowskiej to stwierdzenie nie dotyczy, ona cały czas piękna i młoda

Właśnie ruszyła nowa kampania społeczna organizowana przez Sukces Pisany Szminką pt. #StaćMnieNaSukces

Jej głównym celem jest walka z niewspierającymi przekonaniami i ograniczeniami jakie, my kobiety fundujemy sobie każdego dnia.

Może Ty jesteś kobietą, która potrzebuje usłyszeć te słowa, a może jesteś tą, która może wesprzeć inne kobiety w potrzebie – przekaż wtedy tego posta dalej

Od dziś zakaz myślenia typu:
 „co ludzie powiedzą”…
 „mi się nie uda”…
 „ja się do tego nie nadaję”!

Pora zakasać rękawy i wziąć swoje życie w swoje ręce, a nie zostawiać je na łasce innych.

Zamknij za sobą drzwi przeszłości, zuchwale sięgnij po swoje marzenia i z przytupem wykrzycz OTO NOWA JA! Zawalcz już dziś o siebie!

Pamiętaj! Masz moje wsparcie w drodze po nową, BOSKO NIEIDEALNĄ wersję siebie :) Jeśli nie wiesz jak zacząć napisz do mnie, a otrzymasz motywacyjnego kopa na dobry początek ;)

Ja- pusty, beznadziejny, człowiek bez hobby…

Tak kiedyś o sobie myślałam. Zawsze imponowali mi ludzie, którzy mieli hobby. Wiecie takie hobby z prawdziwego zdarzenia, a nie słuchanie muzyki do obiadu czy czytanie książek cztery razy w roku.

Jako nastolatka wzdychałam do muzyków wydobywających zaczarowane dźwięki z gitary, zachwycałam się osobami, które za pomocą pędzla przenosiły moje zmysły w inny wymiar i podziwiałam ludzi, którzy czy skwar czy trzaskający mróz, kilka razy w tygodniu biegali na treningi.

Ja nie miałam hobby… Słuchałam muzyki i to by było na tyle. Czułam się gorsza. Bo, co to za człowiek, który nic nie potrafi, nic go nie interesuje… To pusta istota, z którą nawet nie ma o czym porozmawiać. Próbowałam na siłę znaleźć sobie zajęcie. Zbierałam znaczki, pocztówki… Ale wszystko było na chwilę. Nic nie porwało mnie tak jak tornado drzewa stojące na jego drodze.

Moja samoocena szybowała w dół z prędkością TGV…
Kiedy byłam starsza i urodziłam syna, mój problem stał się jakby mniej dotkliwy. Nie miałam czasu na myślenie. Dom, praca, studia, dom… Jakbym codziennie doświadczała deja vu… Kto by tu znalazł czas na hobby.

Bezhobbistyczne znamię uderzyło, kiedy moje dziecko poszukiwało swojej pasji. Znów pojawiły się wyrzuty sumienia, że ma pustą mamę, że jestem gorszym sortem…
Zaczęłam szukać, próbowałam… Szyłam, robiłam biżuterię, biegałam po wystawach z moim pupilem, truchtałam po okolicy… Często słyszałam, że mam zdolności manualne, ale hobby nie przychodziło.

Gdzie jestem dziś? Lubię podróżować, uwielbiam pomagać innym, rozwijać się, napisałam książkę. Rozmawiam z ludźmi na różne tematy. Często słyszę, że inspiruję innych. Dziś wciąż nie mam swojego hobby.

Czy to oznacza, że jestem pusta, gorsza? NIE! I Ty, jeżeli masz podobne dylematy jak ja, nigdy tak nie myśl. Jesteś wartościowym człowiekiem przez to kim jesteś, a nie przez swoje hobby.